Był już Prima Aprilis.
Były Walentynki.
![]() | ||
Ale tak naprawdę co nam stoi na przeszkodzie by zrobić sobie jakiś żarcik na co dzień, albo żeby pokazać sobie jak bardzo się Kochamy.
Ja w Prima Aprilis zrobiłam takie naleśniki, wyglądały jak przypalone, postawiłam je chłopakowi przed nosem i powiedziałam, że to jego dzisiejszy obiad ;).
Moje "dekoracje" były robione na szybko, ciasto lałam łyżeczką, ale jeśli macie czas i ochotę
Dziś przepis na naleśniki, który chyba każdy zna. Z drugiej strony chyba ile gospodyń i gospodarzy domowych tyle szkół robienia naleśników.
Zachęcam Was też do kupienia patelni do naleśników , dopóki takiej nie miałam smażenie ich było dla mnie udręką, teraz to czysta przyjemność. Czasem znajdziesz taką nawet za 20zł a korzyść z tego nieprzeliczalna.
Potrzebne nam będzie :
- Mąka
- Jajko (lub dwa)
- Mleko
- Szczypta soli
- Cukier do smaku
- Czasem odrobina wody
- Smalec lub olej do smażenia
I powiem szczerze, nigdy, nigdy, nigdy nie robiłam naleśników wg proporcji a wszyscy są zawsze zachwyceni jakie cieniutkie wychodzą. Być może Wy lubicie grube naleśniki, dlatego sekretem jest nauczenie się samemu w domu metodą prób i błędów jak ma wyglądać ciasto przed smażeniem.
Jak robimy :
- Do garnka wsypujemy mąkę, szczyptę soli, ok łyżki cukru
- Wlewamy mleko i miksujemy
- Smażymy na rozgrzanej , posmarowanej tłuszczem patelni
Niby proste, ale popróbować trzeba. Nie trzeba się bać próbowania jak smakuje surowe ciasto przed smażeniem, wtedy nie trzeba zjadać 10 gotowych naleśników by odpowiednio je doprawić :)
Do mojego ciasta dodaje zazwyczaj odrobinę wody ponieważ lubię jeśli konsystencja ciasta jest jak rozwodniony kisiel, wtedy wychodzą cieniutkie. Ale nie wolno też z wodą przesadzić, żeby nam się nie rwały. Wszystko musicie wyczuć sami z czasem , ale praktyka czyni mistrza ;)
Ciekawostek kilka jeszcze o cieście:
![]() |
Makos - taką "ksywkę" chłopak ma od lat ;) |
- czasem robię na krupczatce, też wychodzi
- w ramach przemycania chłopakowi błonnika do diety dodaję czasem do ciasta otręby ;)
- nie bójmy się eksperymentować, przyprawy w cieście też mile widziane dla koloru lub smaku
(papryka mielona, curry, kurkuma, natka pietruszki, kakao i co nam jeszcze wyobraźnia i smak podpowiada)
A teraz słów kilka o "kolorowych naleśnikach"
- Odlewamy troszkę ciasta,
- Mieszamy z barwnikiem lub przyprawą która da nam pożądany kolor
- Na rozgrzaną patelnie wlewamy najpierw podstawowy kolor
- Rozlewamy po całej patelni i od razu na cieście malujemy tym kolorowym to co nam się zamarzy
- Kiedy spód się podpiecze obracamy i podsmażamy naszą stronę ze wzorem
Jeśli znajdziecie na to lepszy system to róbcie wg. własnego sposobu - tak jak mówiliśmy - ile gospodyń / gospodarzy , tyle sposobów na naleśniki :)
Zapraszam do polubienia bloga na Facebooku
Oraz do subskrypcji tego bloga - po lewej u góry :)
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz